Fundacja rodzinna po trzech latach rozmów z właścicielami firm

Prowadziłem kilkanaście rozmów o fundacji rodzinnej i tylko część zakończyła się jej powołaniem. Opisuję, co decydowało i gdzie liczby przestawały się zgadzać.

Dwie osoby przeglądają dokumenty przy stole konferencyjnym

Hasło „fundacja rodzinna podatki” przyciąga uwagę z powodu jednej liczby: fundacja nie płaci podatku dochodowego od większości tego, co robi ze swoim majątkiem. To prawda i jednocześnie połowa zdania. Przez trzy lata od wejścia ustawy prowadziłem kilkanaście takich rozmów i tylko część skończyła się powołaniem fundacji.

Jak wygląda ta konstrukcja w praktyce

Fundator wnosi majątek do fundacji, tracąc nad nim własność bezpośrednią i zyskując mechanizm, w którym majątek pracuje, a beneficjenci dostają świadczenia według statutu. Fundusz założycielski musi wynosić co najmniej 100 tysięcy złotych, a rejestr fundacji rodzinnych prowadzi jeden sąd w kraju, w Piotrkowie Trybunalskim, co porządkuje praktykę i wydłuża terminy w okresach większego napływu wniosków.
Podatkowo działa to tak: fundacja jest zwolniona z podatku dochodowego od działalności mieszczącej się w dozwolonym zakresie, czyli między innymi od najmu, zbywania mienia, przychodów z udziałów w spółkach i papierów wartościowych. Podatek pojawia się przy wypłacie świadczenia do beneficjenta i wynosi wtedy 15 procent po stronie fundacji. Beneficjenci z najbliższej rodziny fundatora są zwolnieni z podatku dochodowego od tych świadczeń, dalsi płacą według odrębnych stawek.

Gdzie te rozmowy najczęściej się zatrzymywały

Na dozwolonym zakresie działalności. Fundacja prowadząca działalność poza tym zakresem płaci od tej części podatek w stawce 25 procent i to jest kara wystarczająco wysoka, żeby przekreślić sens całej konstrukcji. Właściciel firmy produkcyjnej, który chciał wnieść do fundacji zakład i prowadzić go dalej w niej, usłyszał ode mnie, że tak nie zadziała, i to była najkrótsza z tych rozmów.
Rozwiązanie istnieje i polega na rozdzieleniu: fundacja trzyma udziały w spółce prowadzącej działalność, a nie samą działalność. Wtedy przychody z udziałów są po stronie fundacji zwolnione, a spółka rozlicza się normalnie. Konsekwencją jest jednak konieczność uporządkowania struktury wcześniej, co przy firmie z dwudziestoletnią historią i majątkiem zapisanym na osoby fizyczne bywa projektem na rok i na kilkadziesiąt tysięcy złotych obsługi. To realna bariera wejścia i nie ma sensu jej ukrywać.

Dla kogo to się broniło, a dla kogo nie

Broniło się w dwóch sytuacjach. Pierwsza: kilku spadkobierców, z których część pracuje w firmie, a część nie, i realne ryzyko sporu o majątek po śmierci założyciela. Fundacja rozdziela wtedy własność od zarządzania i to jej największa zaleta, mocniejsza niż jakikolwiek argument podatkowy. Druga: majątek w postaci nieruchomości na wynajem i chęć utrzymania go w całości przez pokolenia.
Nie broniło się przy majątkach mniejszych. Przy aktywach rzędu dwóch, trzech milionów złotych koszt powołania i prowadzenia fundacji, razem z obsługą prawną, księgową i sprawozdawczością, zjadał korzyść podatkową w kilka lat. Nie broniło się też u osób, które chciały zachować swobodę dysponowania majątkiem tak jak przed wniesieniem. Fundacja jest odrębnym podmiotem i tej swobody po prostu nie daje, a rozmowa o tym bywa trudniejsza od rozmowy o podatkach.

Trzy rzeczy do wyjaśnienia przed decyzją

Zachowek. Powołanie fundacji nie znosi prawa do zachowku, choć przepisy wprowadzone razem z ustawą zmieniły sposób jego liczenia i dopuściły rozłożenie na raty oraz obniżenie w określonych sytuacjach. Rodzina, która słyszy, że fundacja „załatwia sprawę zachowku”, dostaje informację nieprawdziwą i lepiej to wyjaśnić przed podpisaniem statutu niż po.
Druga rzecz to statut, w którym określa się beneficjentów i zasady wypłat. To dokument, który będzie działał przez dekady i przy którym warto przewidzieć sytuacje niewygodne: rozwód beneficjenta, jego długi, konflikt w rodzinie. Trzecia to sprawozdawczość, bo fundacja prowadzi księgi rachunkowe i składa sprawozdania, więc dochodzi stały koszt obsługi. Przy każdej z tych trzech rzeczy odsyłam do rozmowy z doradcą podatkowym i prawnikiem razem, nie osobno, o czym pisaliśmy przy okazji tekstu o profesjonalnym wsparciu prawnym dla firm.

Autor

  • Marek Adamski

    Prawnik specjalizujący się w prawie cywilnym i gospodarczym. Wyjaśnia zawiłości przepisów w przystępny sposób i podpowiada, jak bezpiecznie prowadzić sprawy prawne.